2016 rokiem Kanbana!

Tęskniliście za mną? Ja za wami baaaardzo, więc pora opowiedzieć, co się u mnie przez ten rok wydarzyło. A co to był za rok!!!1 Taki “wow, wow, wow”  w porównaniu z poprzednim. Sama nie ogarniam, jak można się w takim tempie rozwijać i to jeszcze z korzyścią dla tylu ludzi dookoła… Wiecie, przeduma mnie rozpiera po prostu. Zrealizowałam absolutnie wszystkie cele, które zaplanowałam na 2016. No, ale najważniesze dla progressu mojej kariery okazało się postanowienie, żeby w końcu poznać Kanbana i o tym chcę wam opowiedzieć. Więc przeczytałam sobie taki fajny artykuł na agile247, który mnie totalnie zainspirował do działania. Ja jestem bardzo ambitna, więc od razu zaczęłam się zastanawiać, jak wcielić teorię w życie, bo szkoda byłoby zwlekać, wiadomo. Szybko połączyłam fakty. Przyznam szczerze, że już od jakiegoś czasu męczyły mnie trochę myśli, że Scrum u nas nie do końca działa… Zespół jakiś taki nieprzewidywalny był, mimo że ja tyle energii w pracę z nim wkładałam, coś tam deklarował, coś innego robił, Product Owner zupełnie nie chciał słuchać moich dobrych rad… Ech, szkoda gadać, a szczególnie tutaj, bo ten wpis to miał być jednocześnie feedback pozytywny dla mnie (autosięmotywuję od kilku miesięcy intensywnie, bardzo mi to w pracy pomaga). No więc tak – wracając do wątku – połączyłam fakty: skoro Scrum nie działa, Kanban na pewno temu zaradzi!

I jak zwykle, nie myliłam się! W kilku punktach opiszę wam, co udało mi się zrobić, żebyście mogli skorzystać z mojego doświadczenia, jak wprowadzać Kanbana w waszych zespołach.

  • Zaczęłam od tablicy. To przecież serce Kanbana! Wprowadziłam kolumnę “Blocked” na rozgrzebane, niedokończone przez kilka ostatnich sprintów zadania. W końcu zaczęły z tym własnym miejscem jakoś normalnie wyglądać na tej tablicy! Wymyśliłam też od razu transparentną zasadę (bo wiecie, zasady są w Kanbanie bardzo ważne) – można do kolumny wrzucać zadania, które nie wiadomo jak dokończyć, albo takie, które się komuś znudziły i potrzebuje się od nich oderwać na chwilę. Kolumnę “Blocked” zrobiłam od razu przy backlogu, z lewej strony tablicy, żeby zadania stamtąd nie odrywały zespołu od pracy, bo w Kanbanie patrzymy na tablicę od prawej – to od razu zapamiętałam.
  • Zaproponowałam zespołowi realne limity (czyli limitowanie pracy w toku) – zadania “In progress” to 20 otwartych zadań na 4 osoby w zespole, tyle samo w kolumnie “Blocked”, żeby mieli komfort pracy. No i jeszcze – wciąż pozostajemy agile, dlatego limity mamy elastyczne i można je zmieniać.
  • Oczywiście, ogłosiłam też, że rezygnujemy ze sprintów, bo w Kanbanie niczego takiego nie ma, a zespół wychwycił (to jednak czasem mądre chłopaki), że w takim razie nie będziemy również wyznaczać celów sprintów. Od razu atmosfera zrobiła się lepsza – każdy pracuje nad swoimi zadaniami indywidualnie i nikt nie wchodzi sobie nawzajem we flow pracy.
  • Wymyśliłam też sposób na zbudowanie przewidywalności zespołu. Każdy może brać z backloga dowolne zadanie, ale ważne, żeby notował rzeczywisty czas, jaki spędza na jego zrealizowaniu. Wiecie – każdy zapisuje czas, jak tylko zaczyna robić zadanie, jak przerywa na chwilę, też notuje, jak później wraca i znów przerywa znowu zapisuje itd. Im więcej danych, tym lepiej, w końcu Kanban opiera się na miarach! Ja to jestem łebska!
  • Wykasowałam z kalendarza nasze regularne demo, żeby nie mydlić oczu interesariuszom, że pracujemy Scrumem – to było bardzo transparentne z mojej strony. Deweloperzy bardzo się ucieszyli i od razu wykasowali też z kalendarza planowanie. Racja, że też sama na to nie wpadłam! Przecież w Kanbanie zadania można pobierać wprost z Backloga, więc nie traci się czasu na ich omawianie!
  • Co do codziennych spotkań poświęconych problemom z zadaniami, to mamy dwa daily, bo zespołowi nie pasowała jedna godzina. Każdy przychodzi na to, które mu aktualnie bardziej pasuje.
  • Ponieważ w Kanbanie zmiany wprowadza się małymi krokami (to się nazywa Kaizen), więc w ramach walki z wrzutkami przydzieliłam na razie  indywidualny kolor każdemu deweloperowi w zespole. Teraz wiemy, kto nad którymi wrzutkami pracuje, i od razu jest to bardziej przejrzyste.
  • Aktywnie też współpracuję z HRami, żeby ogłosili wszystkim w firmie, jakie wprowadziłam zasady pracy w zespole, bo przez ten rok trochę się ich już zebrało. To trochę potrwa, bo mają skomplikowany proces publikowania newsów, więc na razie ja stoję na straży, żeby pracownicy, którzy nie znają naszych zasad, nam nie przeszkadzali.
  • Ostatnio poszłam też do managementu z wnioskiem racjonalizatorskim, że możemy zaoszczędzić na Product Ownerze, bo takiej roli nie ma w Kanbanie. Na razie się zastanawiają, ale kuję żelazo póki gorące – w artykule pisali, żeby eliminować waste, czyli straty, a to przecież ewidentna strata pieniędzy!
  • Och! I najważniejsza sprawa – poprosiłam przełożonego zespołu, żeby wpisał zespołowi Kanbana do celów, bo przecież ten, no, Anderson napisał, że wsparcie na każdym poziomie w firmie dla tej metodyki jest niezbędne, żeby się udało.

I tak oto super realizowałam się w Kanbanie aż do grudnia, gdy zespół doczytał, że w Kanbanie nie ma też Scrum Mastera, i poszedł podzielić się tym odkryciem z managementem. Super chłopaki, widać, że zrozumieli, o co chodzi z tym eliminowaniem waste’u! Trochę tylko mi szkoda, bo nie zdążyłam ich zapytać, jak im się ten Kanban podobał, ale to przez to, że musiałam zlikwidować retro (też nie ma w Kanbanie) i nie mieliśmy kiedy pogadać.

Peace & love moi drodzy czytelnicy. Dobrego 2017 roku! Przede mną tyle możliwości, jak nigdy. Jakby nie patrzeć zespół wyrwał mnie ze strefy komfortu i Silikonowa Dolina jest znów o krok bliżej! Muszę o nich ciepło wspomnieć, jak będę występować na konferencjach opisując moje kanbanowe doświadczenia…

Aha, jeśliby zabrakło Wam pomysłów na siebie albo motywacji, przesyłam potężną dawkę dobrej energii. Jak mi się nie chcę, to sobie włączam chłopaków (nie przejmujcie się wulgaryzmami, w końcu chodzi o prawdę w nich zawartą) i od razu dostaję kopa…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Ta strona używa Cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Akceptuję, bo lubię Was czytać.
x