Kiedy pytania zastępcze robią śrut z naszych spotkań

Od jakiegoś czasu studiuję Kahnemana. Pokaźnych gabarytów książka “Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym” zbiera najważniejsze odkrycia i idee laureata nagrody Nobla, który podważył racjonalność naszych decyzji i osądów. Czytam, odkładam, trawię, wracam. Wiele z jego idei daje mi mocno do myślenia. W tym materiale podzielę się z Wami jedną z nich – tezą dotyczącą tego, że jeśli słyszymy trudne pytanie, na które nasz umysł nie potrafi szybko znaleźć odpowiedzi, podsuwa nam  pytanie prostsze – zastępcze i udziela odpowiedzi właśnie na nie. Podstępne. I z szerokim polem rażenia. Szczególnie, jeśli wyobrazimy sobie sytuację, w której trudne pytanie zostaje skierowane do grupy ludzi, na przykład zespołu. I okazuje się, że każda z osób, owszem, udziela odpowiedzi, ale na inne pytanie zastępcze. Niemożliwe. Czyżby?

Zanim wyjaśnię, jak działa mechanizm pytań zastępczych, przedstawię Wam dwóch kluczowych aktorów, na których Kahneman opiera swoje idee, nazywa ich postaciami, które zamieszkują umysł: System 1 (odpowiedzialny za myślenie szybkie) i System 2 (odpowiedzialny za myślenie wolne). O co w tym chodzi?

System 1 (myślenie szybkie) – działa w sposób automatyczny, nieświadomy, z minimalnym, niemal niedostrzegalnym wysiłkiem. Nie da się go wyłączyć, jest na permanentnym stendbaju, zawsze gotowy do wydawania osądów i opinii, multizadaniowiec. Jest przez to wpływowy; tym bardziej, że System 2 bywa leniem, który ustępuje miejsca impulsywnemu koledze. System 1 to doświadczony weteran, ukształtowany w procesie ewolucji, by oceniać problemy, od których zależy nasze przeżycie.

System 2: kieruje naszą uwagę na działania, które wymagają intelektualnego wysiłku, skupienia i uwagi. Podchodzi do zagadnień analitycznie i z rozwagą, przez co działa wolniej. W porównaniu z Systemem 1, ewolucyjnie to młodzieniaszek.

Przykłady: System 1 działa w sytuacji, kiedy intuicyjnie zatrzymujesz się na dźwięk klaksonu samochodu, gdy przypadkowo napotkany zapach niespodziewanie przywołuje obrazy z dzieciństwa, ale też kiedy na widok trzeciego napotkanego z rzędu starszego sąsiada tuż po przeprowadzce, coś podpowiada ci, że w tej okolicy mieszkają sami emeryci. System 2 budzi się do życia, kiedy masz w kieszeni dokładnie 12,50 zł, wiesz, że suma zakupów z koszyka nie może przekroczyć tej kwoty i nie chce ci się wyciągać kalkulatora, kiedy z grymasem bólu na twarzy zastanawiasz się, jak dotrzeć na ulicę Y, bo chcesz pomóc przechodniowi, który zapytał o drogę i kiedy głowa kipi ci od próby wymyślenia sensownego scenariusza wyjścia z tarapatów, w które najprawdopodobniej wpędził cię twój osobisty System 1.

Wróćmy do naszych pytań.

Kahneman rozróżnia ich 2 rodzaje:

Pytania właściwe – rozumiane jako ocena sytuacji, którą chcemy sobie wyrobić

Pytanie heurystyczne – pytanie prostsze, podstawione przez umysł, na które odpowiadamy w rzeczywistości

W swojej książce Kahneman używa przemawiającej do mnie metafory umysłowego strzelania śrutem. Nazywa tak sytuacje, w których umysł, zamiast skupić się na sednie tematu, co wymagałoby od niego intelektualnego wysiłku, dokonuje mniej dla niego kosztownych, nadmiarowych operacji. Dokładnie tak, jak działa śrutówka – nie da się wycelować jej w jedno miejsce, bo cząstki śrutu rozbryzgują się na wszystkie strony. Podobnie pytania heurystyczne – wynikają z umysłowego strzelania śrutem, bo nie potrafimy ukierunkować odpowiedzi na właściwe pytanie.

Zobaczcie dwa poniższe przykłady z książki Kahnemana:

Pytanie właściwe, które otrzymaliśmy Pytanie zastępcze, na które udzielamy odpowiedzi
W jakim stopniu jesteś zadowolona ze swojego życia w ostatnim czasie? W jakim jesteś teraz nastroju?
Jak duża będzie popularność prezydenta za pół roku? Jak popularny jest prezydent w tej chwili?

Odpowiadamy sobie na pytanie heurystyczne, zastępcze, a następnie dostosowujemy odpowiedź kontekstowo do pytania właściwego tak, żeby ładnie grała nam stylistycznie i nie gryzła się logicznie. Dzięki takiemu zabiegowi, jesteśmy w stanie bez większego wysiłku odpowiedzieć na niemal każde pytanie – wymagające w rzeczywistości wiedzy specjalistycznej, głębszego zastanowienia nad kryteriami oceny, rozpoznania problemu itd. Tak powstają opinie i osądy, które, co ciekawe, postrzegamy jako nasze sensowne, rzeczowe wypowiedzi. Patrząc na cytat, wybrany przeze mnie jako motto tego materiału, właśnie dlatego rzadko jesteśmy zbici z tropu. Przecież wszystko układa się w sensowną całość. I najlepsze, że takim niskim nakładem wysiłku.

Kahneman podaje również sugestywne przykłady z życia, w których nasz rozleniwiony System 2 ustępuje miejsca koledze:

“Czy my jeszcze pamiętamy, na jakie pytanie próbujemy odpowiedzieć? Czy może już zastąpiliśmy je łatwiejszym i zastanawiamy się nad nim?

“Chodzi nam o to, czy ta kandydatka będzie dobra, a w tej chwili chyba rozmawiamy o tym, jak wypadła w rozmowie o pracę. Nie zastępujmy jednej rzeczy drugą.”

“Obecnie używamy ubiegłorocznych wyników finansowych jako heurystyki do przewidywania wartości spółki za kilka lat. Czy to jest dobra heurystyka? Jakich jeszcze informacji potrzebujemy?”

Te ostatnie przykłady brzmią już bardziej znajomo, prawda? Jałowe dyskusje, w których każdy jakby (sic!) odpowiadał na inne pytanie, niby wszystko omówione, ale uczestnicy wychodzą z niedosytem, nie ma satysfakcji. Jak uchronić się przed tą intelektualnie niekorzystną przypadłością umysłu? Dokładnie tak, jak w przykładach wyżej. Przed całkowitą hegemonią Systemu 1 może nas uchronić wyłącznie nasz System 2. Im więcej wiemy o tym, jak funkcjonuje nasz umysł, tym łatwiej używać go w naprawdę kontrolowany przez nas sposób, a jak widzicie, nie jest to takie proste.

Wizualizacja pytania właściwego, wracanie do niego, ustalenie kryteriów akceptacji dla omawianego tematu – to tylko przykłady, jak dbać o czujność naszego Systemu 2 w sytuacjach, kiedy szczególnie go potrzebujemy.

Przemawia do Was ta koncepcja Kahnemana? Dostrzegacie podobne zjawiska w swoich środowisku pracy?

Komentarze do wpisu: “Kiedy pytania zastępcze robią śrut z naszych spotkań

  1. Słyszałem dużo dobrego o książce „Pułapki myślenia…”. Ten post zdecydowanie jeszcze bardziej zachęca do tego, aby po nią sięgnąć!

    Wczoraj miałem taką sytuację i sam się złapałem na tym, że odpowiadam na pytanie zastępcze. Chociaż jeszcze nie umiałem tego nazwać 😉 Sądzę, że takie sytuacje występują w życiu zawodowym każdego z nas, i to nie koniecznie sporadycznie 😉

    Dobry post, chociaż nieco przerażające wnioski co do naszego życia 😉

    • Izabela Goździeniak

      Zdecydowanie polecam książkę, Tomek, choć tak – momentami przeraża wiedza nt tego, ile jeszcze o sobie nie wiemy i jak łatwo wpadamy w tytułowe pułapki myślenia. Patrząc z innej perspektywy, to jest po prostu niesamowicie ciekawe i rozwijające:) Zaczynasz inaczej widzieć i interpretować decyzje, działania, rozmowy i sposób rozumowania – swoje i innych osób. To jak odkrywanie nowych poziomów znaczeń w sytuacjach, które wydawały się już proste i oczywiste.

      We wstępie Kahneman pisze, że chciałby, aby słownictwo z jego książki przeniknęło do codziennych rozmów, które toczą się w biurowych kuchniach. To by oznaczało, że ludzie przyswoili wiedzę i potrafią z niej korzystać. Serdecznie mu tego życzę:)


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Ta strona używa Cookies, korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Nasza Polityka Prywatności
Akceptuję, bo lubię Was czytać.
x