Leasons learned książki „Jak być dobrym Product Ownerem”

Pod koniec zeszłego roku wydaliśmy (zrobiliśmy i opublikowaliśmy) książkę „Jak być dobrym Product Ownerem”. Było to prawie trzy miesiące temu, więc postanowiliśmy zebrać listę błędów/niedoskonałości/spostrzeżeń, które nam się nasunęły w związku z tą akcją. Zrobiliśmy książkę po raz pierwszy, więc tym bardziej nasze spostrzeżenia mogą być trafne (albo właśnie nie :D).
Chcemy się tą listą z Wami podzielić.


Dla przypomnienia w książce staraliśmy się zebrać teorię i praktykę. Część teoretyczną oparliśmy o już istniejące na naszym portalu artykuły rozbudowując je nieznacznie. Natomiast w części praktycznej postawiliśmy na wypowiedzi osób realizujących rolę Product Ownera. Oczywistym jest, że nie wyczerpaliśmy tematu całkowicie, czego najlepszym dowodem są komentarze pojawiające się pod wpisem, czy też pomysł Pawła Jurdeczki. Do dzisiaj nie rozstrzygnęliśmy kwestii, czy książka jest już pozycją zamkniętą czy też będziemy ją rozwijać dalej.
Książka ma ok. 700 pobrań, co nas bardzo cieszy. W jednym z punktów poniżej opisujemy zauważony fakt, że bardzo wielu z Was miało chyba problem z pobraniem książki, dlatego zdecydowaliśmy się na publikację prostego linku, dzięki któremu możecie pobrać ebooka (korzystamy z folderu w Google Drive). To powoduje, że nie musicie przechodzić na stronę leanpub.com (ebook pod wskazanym linkiem dostępny jest tylko jako pdf).

Lista naszych spostrzeżeń nie została spriorytetyzowana, więc może się zdarzyć, że ważne dla Was tematy są dopiero pod jej koniec.

Do każdego punktu dołożyłem również swój komentarz. Czy trafny – nie wiem. Bardziej starałem się pokazać jak ja dany punkt widzę i jakie mam w związku z nim przemyślenia.

1. Zrobiliśmy z książką Big Bang
Książka bazuje w części na materiałach (artykułach), które już zostały
przez nas opublikowane na agile247. Pozostała część została napisana na nowo. Użyliśmy platformy leanpub.com, która została zaprojektowana do publikacji książek jeszcze nie dokończonych, aby, jak sami jej autorzy się chwalą, jak najszybciej uzyskać informację zwrotną od klientów. Czyli piszę książkę i jak najwcześniej publikuję jej część, zaznaczając w jakiej części książka jest gotowa a czytelnicy mogą dać mi informację, czy mam iść w tym, czy innym kierunku. Nie wykorzystaliśmy tej szansy. Zebraliśmy wszystkie artykuły, ubraliśmy je w grafiki i wypuściliśmy gotową w 100% publikację. Przynajmniej tak nam się wydawało, póki nie pojawiły się komentarze Pawła Jurdeczki oraz Krzyśka.

2. Długotrwała nauka połączenia Dropbox z leanpub.com
Książkę pisało w sumie pięć osób. Ja agregowałem komentarze od zaproszonych do wywiadów Product Ownerów i wklejałem je gotowe do rozdziału. Leanpub.com umożliwia tworzenie książki przez MS Word lub pliki tekstowe, w połączeniu z aplikacją dropbox.com. Jeżeli używacie takiego rozwiązania, to jest to połowa sukcesu. My nie korzystaliśmy i mimo, że temat wydaje się błahy to poświęciliśmy mu sporo czasu.
Wiele pracy kosztowało nas ogarnięcie tematu wersjonowania plików, zwłaszcza gdy edytowały go różne osoby, zapisywania pliku w dropobox.com i dalej synchronizacji z komputerem lokalnym, czy braku znajomości dropboxa w kontekście zarządzania plikami tekstowymi.

3. Lejek konwersji
Punkt jest dość analityczny ale chyba jeden z najciekawszych (przynajmniej dla mnie). Mówi on o tym jak duży mamy (może mieliśmy) wskaźnik odrzuceń. Czyli ilu naszych czytelników porzuciło proces na poszczególnych jego krokach. I tak bardzo ciekawym jest, że aż 40% z Was porzuciło artykuł na portalu agile247.pl nie przechodząc dalej.
Innym ale wartościowo bardzo podobnym wskaźnikiem jest liczba porzuceń strony leanpub.com. Wynosi ona również 40%. Oznacza to, że ze wszystkich naszych czytelników wchodzących na stronę z książką o PO w leanpub.com, aż 40% z nich opuszczała tę stronę, nie pobierając książki.
Ostatnia wartość jest chyba najciekawsza. Otóż 20% z Was dodało książkę do koszyka ale nie sfinalizowało transakcji. Oznacza to, że osoby te nie pobrały książki mimo, że miały w pewnym momencie taki zamiar. Coś je „spłoszyło” i, moim zdaniem, głównym czynnikiem może być tutaj niechęć do dzielenia się swoim adresem email, co jest wymagane, aby otrzymać link do książki.

Układa się z tych wartości ‘ładny’ lejek konwersji.

Reasumując, z każdych 100 osób odwiedzających stronę o świątecznym bohaterze, książkę pobrało tylko (albo aż) 29 czytelników.

 

 

 

4. Nauka formatu md

Format ten jest ściśle powiązany z użytymi przez nas plikami tekstowymi. Jest on szeroko wykorzystywany np w github.com. My go jednak nie znaliśmy i wiele czasu i nerwów kosztowało nas jego poznanie.

5. Plan na książkę
Stworzenie i wydanie książki oznaczało dla nas masę pracy. Aby lepiej ją sobie zorganizować i dotrzymać założonego terminu opublikowania książki przed świętami, postanowiliśmy zrobić sobie plan. W praktyce to znaczyło, że powstała tabelka z wszystkim działaniami, które wg nas musiały zostać zrobione. Raz w tygodniu ja podsumowywaliśmy, a bliżej terminu jeszcze bardziej na bieżąco – co najmniej raz na 2-3 dni.
Przygotowanie planu i jego monitorowanie nam się sprawdziło, doceniamy nie tyle samo wypisanie sobie zadań merytorycznych, ale narzędzie do podzielenia się pracą i sprawdzania co jeszcze jest do zrobienia.

6. Grafiki, w tym przede wszystkim strona tytułowa
Proces szukania i wyboru grafika nam się przedłużał, wahaliśmy się według jakiego kryterium zdecydować się na konkretną osobę. W końcu podjęliśmy decyzję.
Na początku dostaliśmy stronę główną, którą z drobnymi poprawkami zaakceptowaliśmy. Reszta grafik miała być mniej więcej taka sama, rysowana przez jedną osobę ‘jedną kreską’. Aby graficzka wiedziała jak mniej więcej sobie wyobrażamy rysunki, opisaliśmy je zgrubnie, daliśmy przykłady i wysłaliśmy do zrobienia.
Powstałe grafiki nie wymagały wielu poprawek, za co dziękujemy Zuzie. Posiadają one tę samą kreskę, dobrze opowiadają wskazane tematy. Uważamy, że powstałe rysunki to bardzo mocna strona naszej książki i mamy zamiar je dalej wykorzystywać.

7. Połączenie zawartości agile247 z czymś nowym
Jak wspomniałem wyżej, w książce wykorzystaliśmy część artykułów już istniejących na naszym portalu. Pozostała część, a wynikała ona z planu książki, który sobie wstępnie opracowaliśmy, musieliśmy napisać od początku.
Wydaje się, że obraliśmy dobrą drogę. Gdybyśmy mieli pisać całą książkę od zera, to byłaby to dużo cięższa praca.
Wykorzystanie już istniejących artykułów jako niektórych rozdziałów przyszłej książki było z naszej strony wykorzystaniem dobrych materiałów. Istniejące artykuły stały się podstawą, szkieletem książki.

8. Plan promocji
Długo się zastanawialiśmy jak podejść do promocji naszego wydawnictwa. W końcu postanowiliśmy, że puścimy dwa razy zapowiedź naszej książki, aby przygotować potencjalnych odbiorców, trochę ‘rozgrzać’ atmosferę. Wybraliśmy konkretne dni grudnia, kiedy miały iść zapowiedzi oraz finalna promocja. W sumie były trzy przekazy, wszystkie share’owane w mediach społecznościowych. Z perspektywy czasu widzę, że może mogliśmy zrobić w tym temacie więcej. Zwłaszcza jeśli chodzi o to, co reklamowaliśmy, ale o tym więcej w kolejnym punkcie.

9. Artykuł o książce dedykowany świątecznemu bohaterowi
Książka wyszła zgodnie z naszym zamysłem na święta, więc dość naturalne było, że Product Ownera, głównego jej bohatera nazwaliśmy świątecznym bohaterem i wokół niego kręciła się cała promocja. Jednak dziś, kiedy popatrzymy na to z trzymiesięcznej perspektywy dużo lepiej by było, gdybyśmy nie nawiązywali bohaterem do tematu świąt. Pomysł się sprawdził w tamtym momencie, jednak dziś generuje pewien problem. Bo jak tu linkować do świątecznego bohatera?

10. Brak landing page’a
Nie zaprojektowaliśmy go. Uznaliśmy że strona tytułowa książki na LeanPub jest wystarczająca. Dzisiaj możemy sobie pluć w brodę. Punkt jest też związany z poprzednim. Gdyby on powstał i byłby związany ze świętami to dzisiaj byłby bezużyteczny.
Sprawę próbujemy rozwiązać robiąc tak.
Obecny landing page nie jest związany ze świętami. Jest związany ściśle z książką. Jest podsumowaniem najważniejszych kwestii dotyczących książki.

11. Zaangażowanie praktyków
Jak wspomniałem wyżej, książka składa się z artykułów już publikowanych oraz nowych. Oczywiste dla nas było, że w książce musi się pojawić nowa zawartość. Atrakcyjna zawartość. Po namyśle postanowiliśmy więc włączyć w jej pisanie praktyków. Z jednej strony mogli oni dać „mięso” codziennej pracy. Jak sobie radzą z pojawiającymi się problemami, skąd biorą inspirację. Z drugiej strony praktycy, a w założeniach miały to być osoby znane, z doświadczeniem, mogły nam pomóc w wypromowaniu książki.

12. Wykorzystanie social mediów
Jak wspomniałem w poprzednim punkcie, staraliśmy się wykorzystać naszych praktyków, a tak naprawdę ich profile, aby zwiększyć zasięg. Obok znajdziecie print-screena z Google Analytics pokazującego porównanie trzech dni od momentu wypuszczenia książki z trzema dniami z poprzedniego tygodnia. Ruch na social mediach wzrósł znacząco, trzykrotnie. Wzrósł także ruch z google (Organic search) oraz bezpośredni (Direct), jednak przypisujemy to bardziej znajomości marki Agile247.pl, która to także wzrosła w omawianym okresie.

13. Adresy mailowe
Była i nadal jest to jedna z naszych największych nauczek. Byłem ostatnio na konferencji dot. marketingu elektronicznego i występował na niej m.in. Michał Szafrański, autor ‘Finansowego Ninjy’. Michał w szczegółach opowiadał jak doszedł do punktu, w którym jego pozycja wydana samodzielnie osiągnęła poziom ponad 22 tys. sprzedanych egzemplarzy. Jedną z rzeczy korzystnie wpływających na ten sukces był fakt zbierania adresów. Powodują one, że zaczynasz być w bliższej relacji z twoim użytkownikiem. Możesz mu wysłać przykładowy rozdział, newsletter, utrzymywać z nim komunikację. Podkreślali ten fakt również inni uczestnicy przedmiotowej konferencji. Naszym błędem było nie zbieranie tych adresów. Dzisiaj mamy dużo ściągnięć książki ale nie wiemy jak się z czytelnikami skontaktować. Możemy tylko i wyłącznie wykorzystywać do tego nasz portal i media społecznościowe mając nadzieję, że nasz komunikat zostanie odczytany.
Leanpub.com wymaga przy pobraniu książki podania adresu mailowego, jednak pozostają one w ich dyspozycji.

Na zakończenie chciałbym podkreślić jeszcze raz fakt, że wywiady z praktykami były super pomysłem. Cytując Kubę “ostatnio często widzę na niszowych portalach różne wywiady z ciekawymi osobami, najczęściej praktykami a nie guru”. Dzięki rozmowom z Product Ownerami mogliśmy zaprezentować wam kulisy codziennej ciężkiej pracy w tej roli.

Co sądzicie o powyższych punktach? Czy jest coś jeszcze, co Wam się podobało, albo nie podobało w  naszym sposobie wydania książki? Podzielcie się swoimi komentarzami.

PS. Gdyby ktoś z Was chciał jeszcze pobrać książkę, możecie skorzystać z linków powyżej lub przycisków:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Ta strona używa Cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Akceptuję, bo lubię Was czytać.
x