Relacja z konferencji ScrumDays 2017

Przedstawiamy Wam relację z tegorocznej edycji Scrum Days. Opisaliśmy pokrótce najciekawsze prezentacje, w których wzięliśmy udział, i dzielimy się z Wami również swoimi przemyśleniami natury ogólnej o samej konferencji.

Najlepsze prezentacje w których wzięliśmy udział

Paweł Pustelnik podczas Scrum Days 2017

Paweł Pustelnik podczas Scrum Days 2017

Paweł Pustelnik – “Own Your Leadership”

Paweł, na co dzień pracujący w roli Head of Delivery w firmie Future Processing, podzielił się swoimi przemyśleniami dotyczącymi przywództwa oraz wyzwaniami, jakie czekają na przyszłych oraz aktualnych liderów.

W prezentacji wyszedł od tego, że aby rozwijać się jako lider, potrzebujemy wizję na siebie oraz zrozumienie, dlaczego to jest dla nas ważne. Oprócz tak wysokiej samoświadomości, potrzebna jest również pasja oraz wewnętrzna motywacja, której nie może nam dać nikt inny niż… my sami. Dobry lider by być efektywnym we współpracy z innym, najpierw musi być silny i poukładany w środku, wiedzieć czego chce dla samego siebie i po co to robi. Dążyć twardo do realizacji swojej wizji i na podstawie tego dążenia dobierać priorytety, bo “jeśli sami nie będziemy wybierać priorytetów, ktoś zrobi to za nas”. Kiedy pokonamy ten pierwszy krok, dalsze kroki wcale nie są łatwe.

Według prelegenta, “arogancki lider zawsze zna odpowiedź, dobry lider zawsze się uczy”. Nigdy nie przestaje się rozwijać – czyta książki, uczy się od innych, pyta o informację zwrotną. Co więcej, nauka powinna być nastawiona bardziej na szeroką perspektywę niż wąską specjalizację. Przykładowo, zamiast osiągać “czarny pas” w Scrumie, warto sięgać poza framework i rozwijać się w obszarach takich jak zarządzanie czy HR.

Ciekawe przemyślenie, które mocno do nas trafiło, brzmiało mniej więcej: “miarą dojrzałości jest zmniejszona częstotliwość narzekania na innych”. Kiedy pomyślałem o liderach, których poznałem pracując w różnych firmach i z różnymi klientami dotarło do mnie, że absolutnie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Najlepsi liderzy, których poznałem nie marudzili, nie narzekali, nie obwiniali innych, tylko działali. Brali sprawy w swoje ręce, aby likwidować niedoskonałości, problemy oraz przeszkody. Ci, co tylko skarżyli się na otoczenie, zwykle na tym poprzestawali i nie podejmowali dalszych akcji.

Gdyby ktoś przez chwilę pomyślał, że przywództwo w sumie to nie jest takie trudne, Paweł zakończył prezentację przemyśleniem, że niestety nie ma jednego, uniwersalnego stylu przywództwa, a zachowanie każdorazowo należy dobierać do kontekstu. Inaczej bowiem będziemy pracować z zupełnie świeżym zespołem, inaczej z doświadczonymi “wyjadaczami”. Powoduje to, że bycie liderem to z jednej strony trudna, z drugiej bardzo satysfakcjonująca przygoda.

Link do slajdów: https://www.slideshare.net/pawelpus/own-your-leadership-scrum-days-2017

Michał Kopyt podczas Scrum Days 2017

Michał Kopyt podczas Scrum Days 2017

Michał Kopyt – “Agile, offshore, onshore and nearshore – in practice”

Prezentacja Michała zaczęła się od stwierdzenia, że na pierwszy rzut oka wykorzystanie podejścia zwinnego do pracy w rozproszonym, międzynarodowym środowisku, może być chybionym pomysłem. Przykładowo, (niemal) nie mamy możliwości kontaktu twarzą w twarz ze względu na duże odległości pomiędzy klientem a dostawcą. Inny przykład – potrzebujemy jakiejś formy dokumentacji, w szczególności jeśli pracujemy w różnych strefach czasowych. Jak więc zniwelować przeszkody stojące na drodze do efektywnej współpracy? Prelegent zaproponował kilka pomysłów na bazie swojego doświadczenia – poniżej parę z nich.

Po pierwsze, zaproponował pojęcie “ambasadora”. Jest to osoba, która reprezentuje klienta u dostawcy, albo odwrotnie – dostawcę u klienta. Przykładowo, pracując jako dostawca ze zdalnym Właścicielem Produktu, można zaprosić go na konkretny okres czasu (dni/tygodnie/miesiące) do nas, aby lepiej się z nim poznać, zrozumieć wizję produktu i nawiązać relacje, które przydadzą się, gdy nasz gość wróci do swojego kraju. Może to działać w drugą stronę, czyli wysyłamy członka lub członków Zespołu Deweloperskiego do siedziby klienta. Oczywiście, generuje to koszty, ale albo zapłacimy za dewelopment drożej szukając rozwiązań lokalnych, albo znajdziemy tańszego dostawcę z innej części świata i dodamy do tego koszty koniecznych podróży.

Innym pomysłem jest optymalizacja sposobu wykorzystania dokumentacji. Pomijając kwestie dostępności wynikającej ze stref czasowych (czyli np. 8h pomiędzy Polską a USA powoduje, że osoby współpracujące z tych dwóch krajów niemal się mijają – kiedy jedni kończą pracę, drudzy dopiero zaczynają), dużo treści ucieka ze względu na korzystanie z obcego języka. Obce akcenty, słownictwo oraz wymowa powodują, że część komunikacji może nie zostać odebrana zgodnie z intencją nadawcy. Nieco inaczej jest z formą pisaną – zwykle osoby korzystające z obcego języka są w stanie zrozumieć więcej czytając, niż łapiąc informacje ze słuchu.

Dobrą wskazówką jest również włączanie kamery wideo podczas wszelkiego rodzaju telekonferencji. Główny argument jest taki, że wideo pozwala nam odczytywać sygnały niewerbalne, które są dużym uzupełnieniem tego, co mówimy oraz w jaki sposób mówimy (ton głosu). Co więcej, włączone wideo “przybliża” nas do rozmówcy po drugiej stronie, powodując, że mamy możliwość zasymulowania sytuacji, w której rozmawiamy ze sobą na żywo. Nie dostarcza to oczywiście takich samych wrażeń jak rozmowa twarzą w twarz, ale jest o niebo lepsze niż rozmowa oparta tylko na głosie.

Ciekawą sugestią było też podkreślenie istotności Continuous Integration – dążenie do sytuacji, by ciągle w trakcie sprintów posiadać zintegrowany i działający produkt. Dodatkowo Michał zaproponował, by postawić też oddzielne środowisko typu “sandbox”, na którym w każdej chwili każdy członek zespołu i interesariusz będzie miał działający produkt, z którym może się w praktyce zapoznać.

Piotr Maksimczyk podczas Scrum Days 2017

Piotr Maksimczyk podczas Scrum Days 2017

Piotr Maksimczyk – “Real-life Agility Metrics And Visualizations”

Jedną z prezentacji, która wywołała dużo śmiechu na sali – w pozytywnym tego słowa znaczeniu – była opowieść o metrykach, przygotowana przez Piotra, “gościa od metryk”. W bardzo naturalny i lekki sposób podzielił się on swoją życiową pasją, którą jest… mierzenie wybranych aspektów życia zarówno prywatnego, jak i zawodowego.

Przykładowo, zaprezentowane zostało zestawienie, jak wyglądał ostatni tydzień Piotra z perspektywy: pracy, zarobków, ilości snu, kontaktów międzyludzkich, sportu, diety oraz wagi. Można powiedzieć, że większość z tych aspektów zmierzy dobry gadżet do śledzenia aktywności życiowych, jednak sytuacja nabiera nowej perspektywy, kiedy dowiadujemy się, że Piotr mierzy swoje życie od… 20 lat (sic!).

Jak się okazało, był to tylko wstęp do mięsistej prezentacji dotyczącej metryk w Scrumie, podczas której zaprezentowane zostały bardzo różnorodne metryki, których prelegent miał okazję używać na przestrzeni lat. W tym natłoku danych, nie zabrakło wartościowych wniosków oraz porad:

  • Zderzaj swoją intuicję z danymi – to, co nam się wydaje, niekoniecznie musi być prawdą. Warto skonfrontować hipotezy z twardymi danymi. Przykładowo: odnosimy wrażenie, że od kilku Sprintów rośnie liczba zgłaszanych błędów. Sprawdzamy tę hipotezę poprzez zmierzenie ilości błędów oraz trendu na bazie faktycznych zgłoszeń
  • Analizuj trendy – suche dane niewiele mówią. Ciekawe wnioski rodzą się, gdy zaczynamy przyglądać się trendom. Przykładowo: prędkość zespołu w dwóch ostatnich Sprintach obniżyła się. Z ogólnego trendu możemy wyczytać, czy jest to jednostkowa sytuacja, czy wyraźna tendencja.
  • Mierz, ile czekasz na feedback (ang. time to feedback) – szybka informacja zwrotna pozwala nam się uczyć. Niezależnie, czy jest to notyfikacja o błędzie w kodzie, powiadomienie z wynikiem code review, czy opinia o funkcjonalnościach od klientów, warto analizować, ile potrzebujemy czasu, aby otrzymać te informacje. W kolejnym kroku warto zastanowić się, jak można ten czas skrócić i jaka potencjalnie płynie z tego wartość.
  • Eksperymentuj z metrykami – niektóre z metryk przedstawianych przez Piotra doprowadziły do ciekawych zmian, niektóre nie. Wniosek jest taki, że warto eksperymentować, ponieważ z góry nie wiadomo, co zadziała,a co nie.
  • Porażka jest pierwszym krokiem uczenia się (ang. FAIL = First Attempt In Learning) – otwartość na niepowodzenia jest kluczowa. Warto podchodzić do tematu metryk z nastawieniem, że nie zawsze “trafimy” w odpowiednią metrykę i wyciągać wnioski z takich lekcji.

Zachęcamy do zapoznania się ze slajdami, które zawierają dużą liczbę wykresów i można z nich wyczytać dużo informacji.

Link do slajdów: http://visuella.pl/real-life-agility-metrics-and-visualizations-at-scrum-days-2017/

Gunther Verheyn podczas Scrum Days 2017

Gunther Verheyn podczas Scrum Days 2017

Gunther Verheyn – „Re-vers-ify”

Gunther w swojej prezentacji rozpoczął od zwrócenia uwagi na pułapkę wzrostu organizacji – na początku każdy startup ma podejście “wszyscy robią wszystko”, kompetencje w organizacji są wszechstronne, a wiele osób może zastąpić innymi, które mają uniwersalne zdolności i umocowanie liderskie. Zazwyczaj jednak, gdy firmy rosną, następuje rozdzielenie zarządzania (przekazane do warstwy zarządczej), a umiejętności postępująco się zawężają, aż stają się osobnymi funkcjami w organizacji – silosami kompetencyjnymi. Organizacje poukładane w takie warstwy i silosy stają się niewydolne i mają do wyboru kilka taktyk, by przetrwać w dłuższym okresie. Taktyka “Big Fat Emperor” zakłada, że ponieważ firma ma środki, może wykupić każdą szybszą od nich konkurencję, niwelując tym samym zagrożenie ze strony sprawniejszych organizacji. Taktyka “Tysiąca Cięć Papierem” to powolne wykrwawianie się – udawanie że jest dobrze mimo nieustannych sygnałów, że jest źle (organizacyjnie i rynkowo). Taktyka “Some Emperor Breakfast” to dążenie do tego, by dać się wykupić przez jakąś większą organizację, która też ma problemy, tylko w porównaniu z nami większe 😉 Jedną z popularniejszych taktyk Gunther nazwał “The Snake Within” – ciągłe reorganizacje, wiara w to, że od mieszania łyżeczką herbata staje się słodsza. Prelegent przestrzegł przed radykalizmem reorganizacji, w imię hasła “żeby zrobić omlet, muszę zbić jajko”. Gunther dopowiada – “ale nie musisz zabić kury. A w ogóle to może potrzebujesz sushi, a nie omleta?”.

Po tym wstępie Gunther zdefiniował swoją alternatywę dla organizacji, które mają powyższe problemy i chcą się transformować. Jego alternatywa składa się z trzech elementów – użyj Scruma do transformacji do Scruma, zaangażuj zespoły i użyj wyobraźni. Proponuje, by wybrać jedną, istotną dla organizacji inicjatywę (być może trzeba ją będzie przyciąć, jeśli jej planowany zakres jest za duży). Dla tej inicjatywy musi powstać jeden Product Backlog, który staje się jedynym źródłem priorytetów i planów względem tego przedsięwzięcia. Zazwyczaj w firmie od nowa trzeba zdefiniować odpowiedzialności – wyjaśnić wszystkim na czym polega rola Product Ownera, Scrum Mastera i Zespołu Developerskiego. Jedynym celem takiego zespołu staje się stałe dostarczanie przyrostów wartości biznesowej. Dopiero gdy to się udaje w sposób trwały, można dokładać kolejne zespoły i produkty. W realiach dużych organizacji istnieje szereg dodatkowych funkcji mających wpływ na wartość biznesową produktu (Sprzedaż, Marketing), ale wszystkie one powinny być połączone osobą Product Ownera, który staje się CEO Produktu. Organizacja, która poukłada się w taki sposób, zamienia się w konstelację hubów produktowych – kręgów zespołów skupionych w całości na potrzebach danego produktu i klienta.

W ramach podsumowania Gunther przekazał bardzo ważne przestrogi na temat transformacji zwinnej – agile nie może być zaplanowany, narzucony i nie ma stanu docelowego. A najnowsze przemyślenie prelegenta – nie może też być skopiowany, więc nie ekscytujmy się gotowymi modelami z innych organizacji, tylko użyjmy wyobraźni i zbudujmy swój własny sposób na zwinność firmy.

Jacek Wieczorek podczas Scrum Days 2017

Jacek Wieczorek podczas Scrum Days 2017

Jacek Wieczorek – “How to Master Scrum Master Skills”

Jacek w ramach swojej prezentacji zebrał doświadczenia ze swojej praktyki, które jego zdaniem miały wpływ na rozwój jego umiejętności Scrum Masterskich, a gdy pomagał w rozwoju innych SMów już jako menedżer czy coach – wpływały pozytywnie na innych rozwijających się SMów.

Jacek zaczął od rad związanych właśnie z tematem kariery menedżerskiej – wielkie znaczenie dla jego postrzegania roli Scrum Mastera miało przyjęcie optyki lidera zespołu. Zdecydowanie poleca każdemu Scrum Masterowi spróbowania takiego doświadczenia osobiście, a jeśli nie jest to możliwe, to chociaż zacieśnienie współpracy z menedżerami wokół siebie, częste rozmawianie i spróbowanie zrozumienia ich perspektywy.

Kolejną radą rozwojową dla Scrum Mastera jest poszerzanie doświadczeń z różnych kontekstów. SM będzie bardziej pewny siebie, a w swoim otoczeniu wzbudzał większe zaufanie, jeśli będzie miał doświadczenia z większej ilości zespołów, firm, branż. Z doświadczeniami pracy dla klienta wewnątrz organizacji i na zewnątrz. Taka różnorodność pozwala odkryć swoje słabsze strony, pokazuje, co jest konkretną kompetencją danej osoby, i pomaga odnajdywać się w bardzo różnych trudnych sytuacjach. By doprowadzić do takiej rozwojowej sytuacji, prawdopodobnie trzeba w którymś momencie zmienić zespół albo firmę, nawet jeśli jest to przerażające.

Kolejną poradą, jaką Jacek przekazał, był temat mentoringu – gorąco poleca zostanie mentorem dla kogoś, kto się dopiero rozwija w roli SMa. Pomaga to poukładać wiedzę, bo uczeń będzie pytał absolutnie o wszystko, włącznie z tematami, które wcale nie są aż tak przez danego mentora dobrze przemyślane. Konieczność wytłumaczenia w prosty sposób czegoś trudnego jest okazją rozwojową również dla tego, kto tłumaczy. Scrum Master, który chce się rozwijać powinien skorzystać też z sugestii ciągłego proszenia o informację zwrotną – nie powinniśmy czekać, aż ktoś nam udzieli feedbacku, tylko przy każdej okazji go szukać. I w szczególności trzeba nauczyć się przełamywać odczucie niepewności czy zagrożenia w przypadku proszenia o ocenę w sytuacji, gdy spodziewamy się, że ta ocena może być dla nas niekomfortowa.

Ostatnią z rad, jaką Jacek wybrał do swojej prezentacji, była sugestia, by zainwestować w budowanie głębokich relacji. Czas i energia zainwestowana w zbudowanie sieci kontaktów w firmie i poza nią otwiera kompletnie nowy poziom możliwości. Osoby, przed którymi możemy się wzajemnie otworzyć, pomogą nam w razie potrzeby przekazując zupełnie inny poziom szczegółów, historii swoich niepowodzeń i emocji niż uzyskamy od jakiegokolwiek trenera, prelegenta czy wyczytamy w książce. W głębokiej relacji opartej na zaufaniu usłyszymy o tym, że inni też mają podobne rozterki i obawy, ale również poznamy bardzo konkretne sposoby myślenia, które pomogły tym osobom rozwiązać jakiś problem.

Link do slajdów: https://www.slideshare.net/jwieczorek/how-to-master-scrum-master-skills

Riina Helstroem podczas Scrum Days 2017

Riina Helstroem podczas Scrum Days 2017

Riina Helstroem – Organizational Transformation – „Bottom-up, Outside in, Inside-out, or Top-down? All of Them. Simultaenously”

Riina w swojej skróconej prezentacji (niestety było widać, że próbuje wcisnąć znacznie dłuższą prezentację w dostępny jej limit czasowy) zwróciła uwagę na rozdźwięk między ideałami typowych agilistów, a “zwykłymi pracownikami” większych firm. Większość ludzi pracujących w organizacjach od lat przyzwyczaja się do zgodności, uległości, przestrzegania zasad i niewychylania się, więc komunikowanie do nich haseł typu “zróbmy sobie turkusową organizację” przez pasjonatów zwinności spotyka się z niezrozumieniem, dyplomatycznie ujmując. W opinii Riiny rozdźwięk między tymi perspektywami napędza fakt, że często popularne przypadki organizacji nowoczesnych to historie firm, które rosły wraz z agile, miały taką kulturę już od samego początku i odnosząc sukces rynkowy budowały sobie swoje własne procesy. To jest kompletnie inny kontekst w porównaniu do istniejących dużych organizacji, które chciałyby się stać bardziej zwinne, ale mają swoje własne doświadczenia, schematy myślenia, kulturę, których zmiana w sposób nagły nie ma szans na powodzenie. Zamiast negowania typowych zjawisk korporacyjnych (oceny, budżetowanie, cele, zarządzanie portfelem projektów) trzeba zrozumieć te praktyki i zrozumieć przyczyny, dla których taka architektura organizacyjna powstała. W szczególności nie można ślepo usuwać tych zjawisk bez zrozumienia zależności, jakie one mają między sobą.

W dużych organizacjach hierarchia, procesy i procedury bywają potrzebne, a te które istnieją, najlepiej by były zmieniane przez menedżerów – oddolnym ruchom zmiana procesów i procedur bez wsparcia kierownictwa może zająć lata. Ale równocześnie warto pamiętać, że organizacja to nie tylko zjawiska formalne, więc ruchy oddolne, oparte o sieci kontaktów wewnątrz firmy, powinny być katalizowane, zachęcane, by włączać się w zmianę i ją wspierać swoimi pomysłami i potrzebami. Riina zachęca, by do zmiany większych organizacji w stronę zwinności podchodzić metodą małych kroków, decentralizować odpowiedzialność, bazować coraz mocniej na samodzielnych zespołach – ale unikać podejść rewolucyjnych. Niestety jak zaznaczyliśmy na samym początku, bardzo wyraźnie odczuwalne było to, że Riina miała wiele więcej materiału do przekazania, ale musiała zakończyć swoją prezentację, ponieważ limit czasowy się wyczerpał.

Ogólne wrażenia

Co się nam podobało?

  • Dużo nowych twarzy – w porównaniu z poprzednią edycją, pojawiło się dużo nowych twarzy pośród uczestników. Często były to osoby, które zaczynają swoją przygodę ze Scrumem. Można to było zaobserwować podczas sesji Open Space, podczas których poruszane były podstawowe tematy dotyczące ról, zdarzeń oraz artefaktów w Scrumie. Hipoteza, która przychodzi do głowy to “rynek się rozwija”, co jest obiecującym trendem.
  • Speaker’s pen – ciekawa inicjatywa, polegająca na tym, że prelegenci po prezentacji swoich tematów przenosili się grupami w wyznaczone miejsce, gdzie byli dostępni przez pewien czas dla wszystkich zainteresowanych. Była to okazja na pogłębienie wiedzy oraz zadanie dodatkowych pytań i co więcej, uczestnicy faktycznie korzystali z tej możliwości.
  • Merytoryczny blok dotyczący tematu “agile HR” – występujące blisko siebie prezentacje Riiny, Asi oraz Agaty ułożyły się w sensowny blok dotykający miękkich aspektów transformowania organizacji. Było to udane z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, tworzyło to logiczny ciąg wystąpień o zbliżonej, lecz nie dublującej się tematyce. Po drugie, to dobrze, że temat nowoczesnego spojrzenia na rolę “działów HR” zaczyna coraz częściej pojawiać się na konferencjach, bo istnieje duża przestrzeń dla osób z doświadczeniem HR’owym w procesie transformowania organizacji w kierunku większej zwinności.

Co można usprawnić?

  • Język konferencji. Prowadzenie konferencji po angielsku w Polsce, gdzie zdecydowana większość (spekuluję: > 95%) osób mówi po polsku, nie przekonuje nas.  Tracą na tym prelegenci, których treści nie są oddane po angielsku tak celnie, jak miałoby to miejsce, gdyby opowiadali po polsku. Muszą też spędzić więcej czasu na przygotowania. Traci na tym widownia, która nie zawsze świetnie rozumie ze słuchu i nie zawsze używa angielskiego na co dzień. Myślę, że osoby z zagranicy robiące keynote nie będą miały za złe, że nie rozumieją treści dostarczanych po polsku. Ewentualnie można zorganizować symultaniczne tłumaczenie dla nich, jeśli byłaby taka potrzeba, ale szczerze, nie przekonuje mnie ten pomysł. Można zrozumieć ambicję organizatorów, by wydarzenie docierało do międzynarodowego audytorium, ale najwyraźniej na razie nie udaje się tego dokonać, więc może pora skupić się na zwiększeniu wartości (lepsze prezentacje i lepiej zrozumiane) dla lokalnej polskiej społeczności.
  • Aspekty techniczne. Dużo do poprawy organizatorzy konferencji mają po stronie aspektów organizacji wyświetlania prezentacji. W trakcie prezentacji Bartka pojawiły się problemy z wyświetlaniem prezentacji – wyskoczyły jakieś pop-upy i chwilę zajęło organizatorom doprowadzenie sytuacji do porządku, wiemy też od Bartka, że wersja slajdów, jaka była pokazana jest starsza niż ostatnia, jaką przekazał organizatorom. Z kolei Jacka prezentacja zatrzymała się na pierwszym slajdzie i trwała w tym stanie do czasu, aż ten spojrzał na ekran za siebie i zobaczył, że to co widzi na ekranie z notatkami prelegenta, nie odzwierciedla tego, co jest pokazywane widowni. Prezentacja Agaty Landzwójczak nie miała wgranych czcionek na komputer, z którego pokazywane były slajdy, więc strona wizualna była całkowicie niezgodna z tym, co Agata planowała – rozmiar, kolor i ułożenie jej animowanej opowieści były dla części widowni nie do odczytania.
  • Bardzo nierówny rytm konferencji – dzień konferencji najpierw składał się z intensywnego pędzenia z ciasno napakowanymi w programie 18 minutowymi prezentacjami, bieganiem między salami w ciągu 2 minut jeśli uczestnik chciał zmienić track, w którym brał udział, by od 13:20 … w zasadzie przejść w tryb kompletnej sjesty – lunch, sesje Q&A z prelegentami, Open Space. Nic się nie dzieje. Szybkie tempo prezentacji i brak jakichkolwiek przerw między nimi niespecjalnie umożliwiał refleksje, za to w drugiej połowie dnia czasu na refleksje było aż nadto.
  • Keynote pierwszego dnia i prezentacja Barrego Overeema zaraz po nim – odczuliśmy  wielki zawód, ponieważ prezentacje powierzchownie potraktowały temat z abstraktu, skupiały się na przeglądzie tematu z poziomu definicji Scrum Guide’a albo klasyfikacji możliwych postaw Scrum Mastera, padały najważniejsze pytania i kiedy myśleliśmy “teraz się zacznie”, Tobias i Barry kończyli i zapraszali na swoje warsztaty. De facto elementem agendy konferencji była powierzchowna reklama treści, które miały być pogłębiane na dodatkowym warsztacie (w przypadku Tobiasa – dodatkowo płatnym…). Zdecydowanie spodziewalibyśmy się w takim momencie przynajmniej jednego-dwóch kawałków konkretnej historii/praktyki/podpowiedzi, by uczestnik tej prezentacji też coś z niej wyniósł konkretnego.
  • Elementem konferencji jest okazja do networkingu, w tym również podtrzymania starych relacji. Plusem wydarzenia były “nowe twarze”, ale dla równowagi wyraźnie zabrakło nam sporej ilości osób, które pojawiały się na zeszłorocznych edycjach, czy znanych nam z wydarzeń społecznościowych. Brak takich osób wyraźnie odczuwalny był na sesjach open space oraz przy okazji garden party 😉 A na poważnie – jest to dla nas sygnał, że sama konferencja nie okazała się atrakcyjną propozycją dla niektórych osób bardziej doświadczonych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Ta strona używa Cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Akceptuję, bo lubię Was czytać.
x