„Impulsem do napisania książki było wkurzenie” – wywiad z Krystianem Kaczorem

Kuba: Rozmawiamy w kontekście nowego wydania książki “Scrum i nie tylko”. Czy to jest wydanie poprawione czy rozszerzone? Czym ta książka różni się od tej, która była wydana wcześniej?

Krystian Kaczor: To jest jedno i drugie – wydanie rozszerzone i poprawione. I żebyś zaraz nie zrozumiał, że w pierwszym wydaniu było coś źle i teraz trzeba odkręcać 😉 Pewne rzeczy zostały poprawione – przede wszystkim literówki wychwycone przez czytelników. Notabene najczęstszy feedback, jaki trafia do polskiego autora, to właśnie “fajna książka i strona 26 – jest literówka”. Parę akapitów i rozdziałów przepisałem albo uszczegółowiłem. Pomysł o zmianach był efektem rozmów z czytelnikami, po których wyszło, że niektóre rzeczy zostały zrozumiane nie tak, jak bym chciał, przekaz został skrzywiony. Tak się okazało między innymi ze sprintem zero. Piszę w książce o sprincie zero jako pewnej praktyce. Jednym z targetów książki będą ludzie, którzy się przygotowują do egzaminu typu PSM I. Z perspektywy egzaminu muszą wiedzieć, że nie ma czegoś takiego jak sprint zero. Ale w praktyce wiemy, że to się zdarza, ludzie to robią i żyją z tym jakoś. Wrócił do mnie feedback, że ktoś na egzaminie zaznaczył w teście odpowiedź, że sprint zero jest dozwoloną praktyką, bo ja piszę w książce, że jest coś takiego. Jak napisałem w książce, to znaczy, że tak jest i tak można robić. W drugim wydaniu musiałem dopisać, że zasadniczo i pobieżnie to “nie”, ale Sprint Zero to jest taka umowna nazwa, to jest pierwszy sprint, jaki dany zespół w ogóle robi i nie powinien bardzo  różnić się od innych. A że w praktyce wychodzi, że on jest poświęcony na rzeczy, które niekoniecznie przynoszą dużo wartości biznesowej, to OK, ale powinniśmy się starać zrobić to nadal dobrze. Takiego typu pootwierane wątki starałem się pozamykać, wyjaśnić dokładnie wprost, by nie było dużych marginesów na swoje własne interpretacje. I ponownie zobaczymy, jak to wyszło, bo to wróci znowu jako feedback od czytelników – czy teraz zrozumieją to tak, jak chciałem to przekazać, czy nie.

Kuba: Rozszerzenie polegało na napisaniu jakichś nowych wątków?

Krystian: To, co wymieniłem wcześniej, to było poprawienie, a rozszerzenie polega na tym, że pojawiły się nowe wątki, części działów. Porozszerzałem na przykład fragmenty o Scrum Masterze, wytłumaczyłem, że jest to rola menedżerska. Ale nigdzie w drugim wydaniu nie jest jawnym tekstem napisane “O, tu jest teraz więcej w porównaniu do wydania pierwszego”. Pojawiły się też wprost nowe działy, na przykład “skalowanie”, z zamysłem wymienienia dostępnych rozwiązań – tam opisałem Nexus, LeSS, SAFe, Scrum@Scale i Spotify. Ta książka zajmuje się też tym, jak sobie poukładać pracę, gdy jest naprawdę dużo zespołów, albo duży produkt. Oprócz przekazania, na czym one polegają, przekazałem też, która do czego najlepiej pasuje, jakie są plusy i minusy tych podejść. Kolejny dział, który się pojawił jako oczekiwanie od czytelników, to są najczęściej zadawane pytania, typu “czy coś jest dozwolone, czy nie, jak to się robi w praktyce”. Chodzi tu trochę o wypełnienie luk, jakie nam Scrum daje w postaci Scrum Guide’a, gdzie nie zawsze wiadomo, czy tak można postępować w zgodzie z duchem Scruma. To też poopisywałem w praktyce, zawarłem ciekawą dawkę wiedzy i to nie tylko w ten sposób, że pojawia się sama odpowiedź, ale też tłumaczę, skąd ona się wzięła, by czytelnik mógł sobie przetrawić, czy to jest dla niego spójne i logiczne, czy mu się przyda i co z tym zrobić.

Kuba: Po co w ogóle książka o Scrumie? Po co ją kiedyś napisałeś, po co Ci to było?

Krystian: Mi właściwie po nic, tak szczerze 😉 Parę osób mi dawno, dawno temu (ok. 2009 roku) proponowało, że “może byś napisał książkę”, ale ja się wzbraniałem rękami i nogami, bo nie czułem, by jeszcze jedna książka o Scrumie była potrzebna. I też nie czułem się w takiej pozycji, by pisać o Scrumie i powiedzieć coś więcej i coś ciekawszego niż twórcy Scruma, którzy nadal żyją, nadal są produktywni…

Kuba: … i nadal wydają książkę co około 2 lata 😉

Krystian: Tak, co rok lub dwa wychodzi jakaś książka, “Software in 30 days”, “Dwa razy szybciej…”. I to idzie od źródła, te książki są. Mike Cohn popisał książki dotyczące konkretnych praktyk – planowanie, szacowanie, user stories – to wszystko jest. Za chwilę będzie tak, że praktycznie każda praktyka czy metoda ma swojego guide’a czy książkę. Tak naprawdę jest to wszystko wyłuszczone przez oryginalnych autorów rozwiązań, którzy się gdzieś czymś innym zainspirowali, ale nie ma potrzeby, bym ja to jeszcze raz pisał, ale inaczej.

Kuba: No dobra, ale napisałeś.

Krystian: Napisałem – co było impulsem? Impulsem było wkurzenie się. Aspektem, który miał się wyróżniać, byłoby to, że jest to książka po polsku. I sobie żyłem dalej z tym pomysłem, że może kiedyś, jak będę miał czas… Jakimś kanałem dotarła do mnie informacja “jest książka po polsku o Scrumie”. Trochę poczułem takie rozczarowanie “a, kurczę, znowu miałem pomysł, jak podbić świat szybko i łatwo, a ktoś to zrobił przede mną”. No ale dobra, fajnie że jest coś w końcu po polsku. Niedługo po tym byłem w Polsce – bo wtedy jeszcze mieszkałem w Holandii – i poszedłem do Empiku, by sobie tę książkę od razu kupić. Wieczorem w hotelu zacząłem ją czytać i w pewnym momencie chwyciłem po swoje pióro z highlighterem i zacząłem podkreślać rzeczy, co do których się nie zgadzam albo są wręcz odwrotne do tego, co “po scrumowemu” powinno być. I tak zacząłem sobie te rzeczy zaznaczać i w pewnym momencie postanowiłem, że to trzeba wyprostować, trzeba napisać do tego jakąś kontrę, coś, co będzie mówić “a na serio to jest tak”. I wtedy szczęśliwie PWN się odezwał, typowy zbieg okoliczności “Panie Krystianie, my tu rozwijamy dział IT, Pan jest od Scruma, może by Pan coś napisał” “No właśnie mam pomysł, to dogadajmy się”. No i dogadaliśmy się. I zacząłem tę książkę pisać. Jedna rzecz, którą chciałbym zaznaczyć – położyłem bardzo duży nacisk w tej książce na poprawność zawartej wiedzy. To znaczy, że spędziłem dużo czasu na szukaniu źródeł, łącznie z drążeniem w oryginalnych opublikowanych papierach scrumowych, żeby sprawdzić, jak to naprawdę powinno być, jak to się naprawdę nazywa itd. I te źródła podałem w książce. Scrum nie jest czymś, co ja wymyśliłem, ale “Scrum i nie tylko” to kompilacja solidnej dawki wiedzy i odpowiedzi na różne pytania, wszystko co jest potrzebne, by ze Scrumem ruszyć i go dobrze robić. Na to położyłem duży nacisk. Większość metod i narzędzi opisanych w “Scrum i nie tylko” sprawdziłem osobiście w praktyce.

Kuba: Jak długo pisałeś książkę? A jeśli pisałeś długo, ale mało intensywnie – ile Ci to w sumie zajęło czasu?

Krystian w trakcie pisania książki

Krystian: Od momentu gdy usiadłem i powiedziałem “dobra, piszę” do momentu, gdy mogłem powiedzieć “jest maszynopis!”, to było pół roku. Co ważne, ja pisałem tę książkę tak jakby po pracy. Pochłonęło to dużo energii, nawet takiej życiowej, bo pamiętam, jak po tym pół roku wyglądałem, zmarszczki mi się zaczęły pojawiać i takie rzeczy 😉 Pracowałem w Holandii, ale to nie było tylko 8 godzin pracy: bo wstawałem o 6 rano, jechałem 120km w jedną stronę do klienta, którym w tym czasie był Philips w Eindhoven, pracowałem z zespołami, wracałem, jadłem coś, siadałem i zaczynałem pisać książkę. Nie rozmawiałem z żoną, nie oglądałem filmów, miałem odwyk od kwejków, wykopów i tego typu stron – nawet plugin sobie zainstalowałem, który mi nie pozwalał wchodzić na te strony, jak odruchowo wpisałem ich adresy. Takie pół roku solidnej dyscypliny i solidnego pisania. Do organizacji pracy korzystałem z Trello i dzieliłem rozdziały na zadania, żeby uzyskać widoczny postęp pracy każdego dnia. Czyli można powiedzieć, że miałem Product Backlog, Sprint Backlog na tydzień i dzienny plan a la Codzienny Scrum. Pod koniec prac miałem też tablicę w postaci karteczek porozklejanych po stole. Co ciekawe, cały Product Backlog nie został ukończony na datę oddania maszynopisu. Scrum  w praktyce.

Kuba: Od tamtego momentu można już powiedzieć, że jesteś autorem książki po polsku o scrumie, czy w związku z nią spotkały Cię jakieś zabawne sytuacje?

Nieszczęśliwie umieszczenie książki o Scrumie wśród emocji, stresu i przemocy 😉

Krystian: Najbardziej zabawną sytuacją, która poszła za moimi plecami viralowo i się o niej dowiedziałem dopiero przypadkiem było to, że ktoś zauważył, że ta książka leży w Empiku na półce “Emocje, Stres, Przemoc”. Ktoś zrobił zdjęcie i wrzucił na Linkedin. Ja się dowiedziałem o tym, jak to miało 300 udostępnień i polubień, bo ktoś mnie w komentarzu otagował. Ciekawe, że ta książka nie trafiła do IT… Było też tak, że jechałem gdzieś do klienta i chciałem wziąć swoją książkę, ale akurat nie miałem pod ręką, więc poszedłem do księgarni i kupuję. Trochę dziwnie było pytać o swoją książkę “jaki autor?” “Krystian Kaczor”, “OK”. Mega zabawne było to, że pomimo tego, że Pani podawałem kartę, by nią zapłacić, to nie zorientowała się, że autor stoi przed nią. A to w ogóle była księgarnia PWNu…

Kuba: Autor osobiście pompuje wyniki sprzedaży.

Krystian: Sztucznie pompuje. Jeździ po całej Polsce i kupuje po jednym egzemplarzu 😉 Z dziwnych/zabawnych sytuacji jest jeszcze to, że moja żona do dzisiaj nie potrafi przeczytać dedykacji bez łez w oczach, za każdym razem to działa. I ogólnie jedna z pierwszych rzeczy, którą słyszę jako feedback, że ta dedykacja jest wow! Były też różne sytuacje dziwne i nieprzyjemne. Im więcej rzeczy robisz i są one bardziej widoczne, tym więcej hejterów zaczyna powstawać i nie mówię o opiniach krytycznych, ale o czystym hejcie. Nie lubię wszystkiego nazywać hejtem, bo jak ktoś ma swoje zdanie i chce porozmawiać, to bardzo fajnie, gdzieś się z kimś nie zgadzam i to jest OK, w najgorszym wypadku rozejdziemy się z różnymi opiniami i szacunkiem dla odmiennych poglądów. Jednak jak powiedział Churchill “Nigdy nie osiągniesz swojego celu, jeżeli będziesz zatrzymywał się i rzucał kamieniami w każdego psa, który na Ciebie szczeka.”

Kuba: Napisałeś książkę po polsku, ale o dziedzinie, która siłą rzeczy jest gęsta od angielskich sformułowań. Sami też mamy dylemat z tym na portalu agile247, gdzie czasem trzeba napisać o Scrum Masterze i nie będziemy pisać o Mistrzu Młyna. Jak z tego wybrnąłeś i czy tu masz jakiś komentarz?

Krystian: Wybrałem drogę pomiędzy – zasadniczo trzymałem się słownictwa polskiego, ale nie ze Scrum Guide’a, bo wtedy ten Scrum Guide przetłumaczony po polsku był ciężki w odbiorze – teraz ten obecny już jest w porządku. Stwierdziłem, że zrobię osobne tłumaczenie i na przykład tam, gdzie jest Product Owner, to napisałem Właściciel Produktu. Ale Scrum Mastera nie tłumaczyłem, bo tak to się nazywa, no trudno. Backlog – rejestr, Codzienny Scrum zamiast Daily Scrum itd. Jakieś uproszczenia były.

Kuba: Ale to nie Ty jesteś autorem rejestru zaległości projektowych?

Krystian: Nie, nie, nie. Rejestr produktu i rejestr sprintu, tylko. Ale “backlog”, no tak, zaległości 😉 Mistrza Młyna też nie wprowadziłem, tutaj wiadomo – Helion [wydawnictwo wydające m.in. polskie tłumaczenia książek o agile] i są nawet z tego dumni. Wprowadzając te określenia pisałem w nawiasie angielskie słownictwo i stosowałem to spójnie w całej książce wszędzie, gdzie były użyte po polsku, a funkcjonują w nomenklaturze angielskiej. Dzięki temu obojętne, czy ktoś czyta przyzwyczajony do angielskiego, czy tylko polskiego słownictwa, to powinno mu się czytać tak samo łatwo, powinien wiedzieć, o co chodzi. Dosłowne tłumaczenia à la Mistrz Młyna nie mają sensu, bo nie używa się takich określeń na co dzień.

Kuba: Czym się wyróżnia książka? Do kogo jest skierowana?

Krystian: Książka nazywa się “Scrum i nie tylko”. Nie chciałem pisać książki tylko o Scrumie i nie chciałem ograniczać myślenia użytkownika tej książki, że Agile to Scrum i koniec i tylko Scrum jest dobry. I dlatego opisane są też inne metody, trochę lepiej, trochę gorzej, bo na przykład DSDM jest potraktowany po macoszemu, bo nie ma miejsca w książce tyle miejsca, a podejście nie jest popularne, ale powiedziałem, że jest coś takiego i mają takie pomysły, jak byście chcieli z tego skorzystać. Jest Kanban, jest Feature Driven Development, jest Programowanie Ekstremalne – jeżeli całego nie wykorzystujecie, to praktyki są bardzo pożyteczne i w Scrumie bardzo przydatne. Dobrze jest wytłumaczone, o co w ogóle chodzi w agile’u i w manifeście. I też trochę szerzej, nie skończyłem na samym Scrumie, czyli role, wydarzenia, artefakty, ale również sięgnąłem po rzeczy, które zespoły robią, bo potrzebują w praktyce, tak jak na przykład jak zaplanować sprint, jak szacować, jak pisać user stories. Cel tej książki jest taki, że jak ktoś będzie chciał się dowiedzieć o Scrumie, albo agile to zrobi to. Jeżeli będzie chciał zastosować Scrum w praktyce, to poszuka tego, co go interesuje, bo tę książkę też łatwo jest czytać wybiórczo. Na przykład jeśli jutro mamy sesję szacowania z zespołem, chcę się dowiedzieć, o co w tym chodzi – biorę rozdział “szacowanie”. Albo czytam od deski do deski, od Scruma do tych konkretnych praktyk, tak żebyśmy z zespołem byli w stanie zacząć od zera i pracować w Sprintach od jutra. Wszystko, co potrzebne, powinno tam być, oczywiście jeśli kogoś interesuje więcej szczegółów, konkretna metoda inna niż Scrum, no to proszę bardzo, są podane źródła i można podrążyć na własną rękę.

Kuba: Dzięki za wywiad.

Krystian: Ja również dziękuję

Źródła fotografii – Krystian Kaczor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Ta strona używa Cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Akceptuję, bo lubię Was czytać.
x