MVP (ang. Minimal Viable Product) to sposób działania

MVPMVP jest pierwszą i z założenia niedoskonałą wersją produktu czy usługi, którą chcemy stworzyć. Jednocześnie oddaje sedno naszego pomysłu, jest wersją, z której klient może skorzystać, a dzięki temu faktycznie poczuć, co chcemy mu zaoferować. Stanowi punkt startu dla procesu uczenia się, podczas którego pojawiają się odpowiedzi na najbardziej newralgiczne pytania:

  • Czy to, o czym myślimy, w ogóle powinno powstać, a jeśli tak, w jaki sposób?
  • Co stanowi realną wartość dla klienta?
  • W jaki sposób zdefiniuje on standardy jakości?
  • Jakie funkcje są z jego perspektywy niezbędne?

Eric Rice, który spopularyzował ideę MVP, definiuje je jako: wersję nowego produktu, która pozwala minimalnym wysiłkiem pozyskać możliwie wartościową wiedzę na temat klienta*.

Co istotne, dla wielu MVP będzie nieintuicyjne, bo przecież jeśli chcemy pokazać coś, co jest realizacją naszej wyjątkowej wizji, powinno być dopracowane w szczegółach, idealne. Dodatkowo godzi to w jedno z popularniejszych przekonań, wpajanych od dziecka: „jeśli coś robisz, rób to dobrze”. W tym przypadku „dobrze” oznacza: zdefiniuj najbardziej ryzykowną hipotezę dotyczącą pomysłu i znajdź możliwie najprostszy sposób na jej przetestowanie.

Na potrzeby wyjaśnienia, jak rozumiem MVP, zapraszam Was do uproszczonego studium przypadku dużej inwestycji, która połączyła dwie metaforyczne osady – Bursztynową i Leśną. Dzisiaj ich mieszkańcom nieźle się powodzi – jedni handlują wyjątkowej jakości drzewem, drudzy „bałtyckim złotem”. Bursztynowi i Leśni długo nie robili ze sobą interesów, co nie dziwi, ponieważ dzieli ich pokaźna przełęcz. O połączeniu osad myślało wielu, ale nikt nie zdecydował się zainwestować czasu i potężnych środków w budowę mostu. Ryzyko było ogromne – brak pewności, że sąsiedzi faktycznie będą zainteresowani towarem, czy w ogóle kontaktem, a tym samym, czy inwestycja okaże się użyteczna i opłacalna. Sytuacja zmieniła się, kiedy o połączeniu osad zamarzyło dwóch sprytnych Bursztynowych, zainspirowanych ideą MVP.

Moi dwaj Bursztynowi mieli wizję sąsiedzkich osad, pomiędzy którymi tętni życie biznesowe i towarzyskie. Wszystko dzięki imponującej, drewnianej konstrukcji, jakiej ta część świata jeszcze nie widziała. Ich ambicje inżynierskie były ogromne, środki śladowe, ale myśl wielka. Podeszli do tematu pragmatycznie i z dużą pokorą.

Uznali, że chcą najmniejszym możliwym nakładem pracy i środków sprawdzić najbardziej ryzykowną hipotezę, która brzmiała: Leśni będą zainteresowani bursztynem, a ich zapotrzebowanie na towar będzie na tyle duże, że zainicjuje potrzebę ruchu pomiędzy osadami.

Ich pomysł na MVP, które pozwoli przetestować hipotezę – lina, którą uda się przerzucić na drugą stronę i przymocować, angażując do pomocy Leśnego. Korzystając z niej, Bursztynowi planowali przedostać się z towarem do sąsiadującej osady. Scenariusz zakładał, że zaangażują Leśnego, którego uda się zaciekawić bursztynem, przerzuconym na drugą stronę w sakwie (właściwie to było ich MVP dla MVP, spryciarze). Pomimo swojej prostoty rozwiązanie realizowało podstawowe założenie wizji – pojawiła się możliwość przetransportowania towaru do sąsiadów.

Lekcja, jaką wynieśli z tej pierwszej wersji produktu – Leśni są zainteresowani bursztynem i sami mają wyjątkowej jakości drzewo. Zapotrzebowanie na wymianę towarów jest spore. Przyda się solidniejsza konstrukcja, ponieważ transport za pomocą samej liny wiąże się z dużym wysiłkiem i jest obarczony sporym ryzykiem. Dowiedli, że transport pomiędzy osadami daje realną wartość.

Zrobili rozpoznanie wśród Leśnych i Bursztynowych, oszacowali prognozowany ruch, wybadali technologie, pozyskali sprzymierzeńców i uznali, że kolejną wersją ich produktu będzie prosty most drewniany, zbudowany z materiału pozyskanego od Leśnych. Jak widzicie na załączonym obrazku, z czasem konstrukcja zamieniła się w solidną, kamienną budowlę. Jej architektura i materiał były dostosowane do nieustannie powiększającej się liczby podróżujących i odpowiadały na ich realne potrzeby.

MVP Bursztynowi & Leśni

Ta historia ma swój „happy end”. Ostateczna wersja produktu (kamienny most) przewyższyła ambicje konstruktorów. Wyobraźcie sobie jednak inne scenariusze:

1. Bursztynowi robią swoje MVP, ale okazuje się, że Leśni kompletnie nie są zainteresowani wymianą towarów i kontaktem z nimi. Moi dwaj ulubieni Bursztynowi są zawiedzeni, ale szybko zwijają linę, a swoją energię i czas angażują w inny temat, który ma ich zdaniem potencjał.

2. Bursztynowi roztaczają przed mieszkańcami swojej osady barwną wizję imponującej, drewnianej konstrukcji, która umożliwia handel z sąsiadami zza przełęczy. Przekonują ich do zainwestowania potężnych środków i ogromu czasu do budowy mostu, przez który, jak się z czasem okazuje, przemieszczają się pojedyncze osoby.

Nie muszę pytać, który z powyższych scenariuszy podoba Wam się bardziej.

Łatwo wierzyć w świetlaną przyszłość, kiedy mamy wyłącznie wyobrażenia na jej temat – w postaci zbioru hipotez i ładnie opakowanej wizji. MVP pozwala w najmniej inwazyjny i najbardziej uczący sposób zderzyć tę wizję z rzeczywistością, czytaj – klientami docelowymi.

Bursztynowi działali zgodnie z pierwotnymi założeniami idei MVP. Być może mieliście okazję spotkać się z jej nieudolnymi realizacjami, jak choćby nazywaniem w ten sposób pierwszego etapu wdrożenia produktu rozwijanego w standardowy sposób. Prawdopodobnie dlatego pojawił się pomysł na jej bardziej radykalną odsłonę, której pełna nazwa oddaje sedno: RAT (ang. Riskiest Assumption Test). Zgodnie z założeniami RAT w kolejnych krokach pracy nad produktem budujemy jedynie tyle, aby przetestować aktualną, największą niewiadomą dotyczącą pomysłu, najbardziej ryzykowną hipotezę. To ciekawy sposób na odświeżenie idei MVP, powrót do jej pierwotnych założeń, a zarazem podniesienie poprzeczki. Jeśli jesteście ciekawi, jak definiowane jest RAT i jakimi niuansami różni się od MVP, zachęcam do przeczytania tego artykułu.

W kolejnym materiale opiszę dla Was realne przykłady świetnych i mniej udanych realizacji MVP, a w ich kontekście wyjaśnię, czym jest MMF (ang. Minimum Marketable Feature).

Za pomysł na MVP oparte o metaforę bazującą na motywie mostu dziękuję Tomkowi Włodarkowi z poddrzewem.pl, który posłużył się nim wieki temu, ale jak widać, utkwił w pamięci na długo

.
* Ang: “The minimum viable product is that version of a new product which allows a team to collect the maximum amount of validated learning about customers with the least effort.”

Komentarze do wpisu: “MVP (ang. Minimal Viable Product) to sposób działania

  1. Ciekawy temat został poruszony. Z mojego doświadczenia często jest błędnie rozumiany.

    MVP to sposób na przetestowanie jakiejś hipotezy, przy możliwie najmniejszym nakładzie sił i zasobów. Dla mnie ciekawym przykładem jest taki z rozpoznawaniem mowy. Zamiast pisać do tego soft, za kotarą posadzono człowieka, który dobrze słyszał co ludzie mówią do komputera i im samodzielnie odpisywał. W ten sposób można było sprawdzić hipotezę, czy ktokolwiek w ogóle będzie zainteresowany takim rozwiązaniem i na co ludzie zwrócą uwagę. Dopiero potem rozpocząć pisanie czegokolwiek, zamiast poświęcić wiele miesięcy i dowiedzieć się, że nie tędy droga.

    Inny przykład: świadczenie jakiejś usługi osobiście, a dopiero potem jej automatyzacja, gdy się zweryfikuje czy ludzie w ogóle tego potrzebują.

    To dla mnie istota MVP. Szybki test. Większość ludzi traktuje MVP jako pierwszą wersję usługi / softu do wydania na rynek. Ale o tym widzę Iza napiszesz w kolejnym artykule 🙂

    • Izabela Goździeniak

      Dziękuję, Bartek, za ten komentarz, oddaje sedno MVP. Twoje przykłady również w punkt.

      Pierwszy z nich skojarzył mi się z eksperymentem IBMa z lat ’90, przeprowadzonym przed decyzją o ew. rozpoczęciu prac nad prototypem komputera, który potrafiłby notować wypowiedzi. Scenariusz dokładnie taki, jak opisałeś; potencjalni klienci zachwyceni wizją produktu przed rozpoczęciem testu i rozczarowani w trakcie, ponieważ w praktyce okazało się, że świadomość korzystania z takiej opcji mocno ich krępowała. Po tym eksperymencie IBM nie zainwestował w realizację pomysłu. Być może miałeś na myśli dokładnie ten przypadek. W drugiej części artykułu opiszę kilka innych przykładów realizacji MVP, ale ten również bardzo lubię.

      Swoją drogą, myślę, że sporo zamieszania wprowadził „product” w nazwie idei >> Minimal Viable PRODUCT, który kojarzy się z czymś fizycznym, skończonym, a nie sposobem działania, testowaniem, eksperymentowaniem. Być może z tego powodu wiele osób traktuje MVP dosłownie – jako pierwszą wersję docelowego produktu. Dlatego podoba mi się odświeżenie idei pod nazwą Riskiest Assumption Test, która bardziej oddaje jej pierwotne założenia.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Ta strona używa Cookies, korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie ciasteczek zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Nasza Polityka Prywatności
Akceptuję, bo lubię Was czytać.
x